Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
129 postów 193 komentarze

Zayazd

Zayazd - Inżynier z wykształcenia, songwriter i grajek z wyboru. Niepoprawny romantyk, miłośnik Historii - oceanu wiedzy o tym, co nas może spotkać. Fan Mickiewicza i Piłsudskiego - ostatnich Wielkich Polaków mających mega-wizje bez udziału dopalaczy...

AMERYKANIE WSPIERAJĄ PIŁSUDSKIEGO - HISTORIA PRAWDZIWA NICZYM Z HOLLYWOOD...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Swego czasu proponowałem podsunąć Amerykanom kilka "polskich", historycznych pomysłów scenariuszowych na ożywienie produkcji hollywoodzkich (felieton "Hollywood dla ubogich"). Kilka dni temu otrzymałem od Marka Baterowicza z Australii kapitalną historię do sfilmowania. Okazuje się, że do naszego Cudu Nad Wisłą przyłożyli rękę Amerykanie z polskimi korzeniami. Żeby było ciekawiej - utworzyli Eskadrę lotniczą, która dała się nieźle we znaki Armii Budionnego... Zapraszam do lektury...

AMERYKANIE ZE SKRZYDŁAMI

Byli to amerykańscy ochotnicy walczący z Sowietami w 1920 roku ( do końca wojny polsko-bolszewickiej było ich siedemnastu ), którzy swoją Eskadrą wsparli skutecznie trzy eskadry polskich sił powietrznych. Można powiedzieć, że powstanie amerykańskiej eskadry w Polsce zawdzięczamy rodzinnym opowieściom w domu Meriana Coopera, którego prapradziadek John Cooper był towarzyszem broni Pułaskiego, a nawet przeniósł rannego Polaka na statek „Wasp” u ujścia rzeki Savannah. Pułaski zmarł tam na rękach Coopera i pochowano go w wodach Atlantyku. W domu Cooperów mówiono też o Kościuszce, a wszystkie te opowieści tak mocno zapadły w serce Meriana, że pewnego dnia postanowił spłacić 150-letni dług Ameryki wobec Polski. Tragiczne dzieje naszego kraju głęboko go poruszyły, ale początkowo został wysłany na front francuski. W dramatycznych starciach z Niemcami przeszedł swój chrzest bojowy, cudem uniknął śmierci, gdy zestrzelono go nad wzgórzami Argonny, opodal Verdun. A po wyjściu z niemieckich szpitali wojskowych ogłoszono rozejm, pierwsza wojna światowa dobiegła kresu. I wtedy Merian Cooper ruszył w stronę Warszawy, a po wybuchu wojny z Sowietami zameldował się u Piłsudskiego. „Chciałbym działać w Polsce tak, jak Kościuszko i Pułaski działali w moim kraju” – oświadczył prostolinijnie. Jego ofertę przyjęto, a odradzająca się Polska miała z początku lotnictwo w stanie chaotycznej improwizacji. Po rozbiorach przejęto wprawdzie kilkaset samolotów, lecz były to stare modele różnej produkcji ( austriackie, niemieckie, włoskie, angielskie, francuskie). Wymagały remontu, konserwacji, mechaników i pilotów. Nie było prawie lotnisk. Entuzjazm po odzyskaniu niepodległości szybko wyrównał te minusy. A Cooper wrócił do Paryża, by werbować ochotników do wymarzonej eskadry, którą potem nazwano Eskadrą Kościuszkowską. Pierwszym zwerbowanym był przyjaciel Coopera, też latający wcześniej na frontach Francji – niejaki Cedric Errol Fauntleroy, rodem ze stanu Mississipi. Niebawem doszło jeszcze sześciu ochotników, a jeden z nich – Elliot Chess – zaprojektował godło, które wymalowano na samolotach Eskadry im.Kościuszki. Na tle czerwono-białych pasów i niebieskich gwiazd z amerykańskiej flagi czerwona krakowska rogatywka Naczelnika widniała z dwoma skrzyżowanymi kosami.        

Dowódcą Eskadry został Fauntleroy, gdyż był najstarszy rangą oraz miał wielkie doświadczenie jako lotnik, większe nawet od Coopera. Amerykańscy piloci trafili na front we wschodniej Galicji, gdzie z pewnym zdziwieniem zauważyli zupełnie inną wojnę, jakże odmienną od pozycyjnych starć w okopach. Zarówno polskie dywizje jak i Rosjanie dokonywały szybkich ataków, by następnie wycofać się lub przegrupować z zamiarem nowych szarży. Ofensywę Armii Czerwonej dość skutecznie nękano z powietrza. Amerykanie i Polacy ostrzeliwali lub bombardowali bolszewików, ich pociągi wojskowe czy zajęte przez nich stacje kolejowe. Strategicznym celem dla naszych lotników stało się niedpuszczenie do zajęcia Lwowa przez liczną armię konną Budionnego. Amerykańscy i polscy piloci latali od świtu do zmierzchu atakując Kozaków, najpierw z wysokości dwustu metrów zrzucają ręcznie bomby na ich kolumny, potem rażąc ich z karabinów maszynowych w locie nurkowym, a wreszcie odskakując w górę zaledwie kilkanaście metrów nad ziemią. Kozacy odstrzeliwali się, samoloty więc wracały często do bazy podziurawione kulami. Wszyscy lotnicy walczyli z wielką odwagą, a według raportu polskiego Sztabu Generalnego to Eskadra Kościuszkowska „siała panikę i chaos w szeregach wroga”. No cóż, Amerykanom przydało się doświadczenie z powietrznej wojny nad Francją. Ale czy tylko to można powiedzieć o nich ? Generał Antoni Listowski, dowódca polskiego frontu południowego, odnotował: „Amerykańscy lotnicy pomimo wyczerpania walczą jak szaleni. Bez ich pomocy dawno temu by nas diabli wzięli…” ( koniec cytatu). Z końcem sierpnia bohaterscy lotnicy przyczynili się do odwrotu Budionnego, Lwów uratowano. Polacy i Amerykanie mogli świętować zwycięstwo, ale trzech amerykańskich pilotów pochowano na lwowskim cmentarzu. Nie było też założyciela Eskadry, bo miesiąc przed zakończeniem wojny Merian Cooper zaginął gdzieś za linią wroga. Zestrzelono go, a tego dnia miał na sobie podkoszulek z Czerwonego Krzyża, na którym figurowało imię i nazwisko jakiegoś Franka Moshera. To go uratowało, bo Rosjanie rozstrzeliwali bez pardonu wszystkich oficerów. Dostał się obozu jenieckiego, skąd przemycił gryps do Marguerite Harrison, Amerykanki współpracującej z Czerwonym Krzyżem, a którą poznał kiedyś osobiście w Warszawie. Dostał od niej paczkę z żywnością i ubranie. I wtedy wyjaśnił jej konieczność nowej tożsamości, podając swe prawdziwe nazwisko. Przypomniał jej też jak kiedyś tańczyli na balu w hotelu „Bristol” w Warszawie! Cooper nie chciał jednak czekać na decyzję bolszwików, zaryzykował ucieczkę. Oczyszczając tory kolejowe pod Moskwą, zmylił Rosjan i uciekł wraz z dwoma Polakami. Forsownym marszem pokonali siedemset kilometrów i dotarli do granicy łotewskiej. W maju 1921 r. Cooper zjawił się w Warszawie, gdzie jego koledzy zbierali się do powrotu do Ameryki. Przedtem otrzymali z rąk samego marszałka Piłsudskiego krzyże Virtuti Militari. A zatem nie tylko życzliwość prezydenta Wilsona ( słynny punkt 13-ty!) przyczyniła się do odzyskania przez nas państwowości, lecz również męstwo kilkunastu „aniołów ze skrzydłami” made in USA. Amerykanom pochowanym we Lwowie wzniesiono Łuk Chwały z napisem: „Polegli, abyśmy wolni żyli”.      

A perypetie Meriana Coopera domagają się wręcz ekranizacji, ale kto film o nim nakręci ? Chyba ktoś na emigracji, bo w IIIRP umarły serca dla prawdziwie wielkich a czystych tematów. Wajda planuje film o bohaterze tak dwuznacznym, że kłóci się to z kwestią smaku, nie tylko herbertowską. A przypominanie zasług amerykańskich pilotów nie podobałoby się pewnie nowym doradcom prezydenta Komoruskiego, a także tym decydentom, którzy zamknęli izbę pamięci płk.Kuklińskiego.

Marek Baterowicz

 

Dla tych, co nie czytali polecam  mój wcześniejszy artykuł "Hollywood dla ubogich":

zayazd.nowyekran.net/post/1352,hollywood-dla-ubogich

Lech Makowiecki

P.S. Z cyklu - znalezione w sieci; przeżyjmy to jeszcze raz:

Radziecka propagandówka na temat "zbrodni polskiego lotnictwa w 1920r"; ogladajcie bez nerwów, z bardzo dużą rezerwą na ówczesny radziecki PR :)

I dla równowagi mój "Honor i gniew:

 

 

 

KOMENTARZE

  • Gwiaździsta Eskadra
    Pod koniec lat 20. ub.w. (w 1929 r. lub wcześniej) na poznańskim lotnisku Ławica (3. Pułk Lotniczy) rozpoczęto kręcenie zdjęć do polskiego niemego melodramatu wojennego pt. "Gwiaździsta Eskadra", o amerykańskich pilotach służących w 7. Eskadrze Myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki (zwanej potocznie Eskadrą Kościuszkowską) i walczących z RKKA (Armią Czerwoną) w 1920 r.
    Premiera tego filmu miała miejsce 10 kwietnia 1930 r. (prawdopodobnie w Warszawie). Jego reżyserem był Leonard Buczkowski, scenarzystą Janusz Meissner (w 1920 r. pilot frontowy - w stopniu pchor. - Toruńska Eskadra Wywiadowcza). Dialogi Zbigniew Lasocki, operatorzy (zdjęcia lotnicze) Antoni Wawrzyniak, Albert Wywerka., producent Edmund Lisowski (produkcja Klio-Film).
  • Jest!
    Historia jest opisana też na Wikipedii:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/7_Eskadra_Myśliwska
  • Gwiaździsta Eskadra c.d.
    Podobno fabuła filmu nie była zbyt wysokich lotów. Te niedostatki rekompensowały wspaniałe sceny batalistyczne kręcone w powietrzu
    (walki powietrzne, ataki samolotów na "czerwoną" kawalerię; m.in. filmowane na poligonie w Biedrusku: ułani przebrani za kawalerzystów Siemiona Budionnego, artyleria w akcji). W tym celu po raz pierwszy w historii kinematografii polskiej kamery zamontowano na samolotach (wojskowych). Niekiedy można spotkać się z informacją, że w filmie wykorzystano około dwustu samolotów wojskowych, co wydaje się mocno przesadzone.
    Janusz Meissner (autor wielu książek o tematyce lotniczej i marynistycznej) był nie tylko autorem scenariusza ale i brał czynny udział w powstaniu ujęć powietrzych, latając na jednomiejscowym myśliwcu Spad 61C1 z zamontowaną kamerą filmową oraz na dwumiejscowym samolocie liniowym (lekki bombowiec, maszyna rozpoznawcza) Breguet XIX A2 (lub B2), w którym na miejscu obserwatora siedział operator z ręczną kamerą (zob. J. Meissner, Wiatr w podeszwach, Warszawa 1976, s. 170).
    Niestety w czasie kręcenia jednego z ujęć walki powietrznej miał miejsce tragiczny wypadek. 12 listopada 1929 r. por. pil. Eugeniusz Wyrwicki zaczepił podwoziem Spada 61C1 o skrzydło samolotu dwumiejscowego Potez XV A2 (lub B2; stosowanego do rozpoznania, bombardowania i celów łącznikowych). Załoga Poteza: por. pil. Jan Bilski i ppor obs. Feliks Szczęsny Lipiński z 34. Eskadry Liniowej, ponieśli śmierć (nie mieli spadochronów). Zob.: Jerzy Pawlak, Polskie eskadry w latach 1918-1939, Warszawa 1989, s. 238.
    Wymienione wyżej samoloty zostały wyprodukowane we Francji w latach 20. ub.w. - nie były to aeroplany, na których latali piloci 7. EM w 1920 r.
    Wracając do filmu "Gwiaździsta Eskadra", to był on największą produkcją filmową (obecnie powiedzielibyśmy superprodukcją) w II RP, zrealizowaną specjalnie dla uczczenia dziesiątej rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 roku, a jednocześnie (najprawdopodobniej ) ostatnim długometrażowym filmem niemym nakręconym w Polsce. Ponieważ spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem krajowej widowni, został udźwiękowiony (niestety nie wiem kiedy) i powtórnie wprowadzony na ekrany kin (z muzyką Tadeusza Górzyńskiego).
    Można znaleźć informacje, że próbowano rozpowszechniać film poza granicami Polski - nie wiem z jakim skutkiem.
    Podobno po wkroczeniu na terytorium II RP w 1939 r., a następnie w latach 1944-1945, Sowieci odnależli wszystkie kopie "Gwiaździstej Eskadry", które zniszczyli bądź wywieźli do ZSRS. Słyszałem, że od kilku lat - w Polsce, Rosji i na Zachodzie trwają jego poszukiwania przez pasjonatów historii (bliższych szczegółow nie znam).

    Jeżeli interesują Pana informacje na temat działań lotnictwa wojskowego Wojska Polskiego (zwłaszcza 7. EM ) przeciw Armii Czerwonej w latach 1919-1920, to jestem gotów pomóc. Na początek polecam (być może Pan już czytał) książkę Roberta F. Karolevitza i Rossa S. Fenna, "Dług honorowy. Amerykańscy piloci Eskadry Myśliwskiej im. Kościuszki w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920. Zapomniani bohaterowie", Warszawa 2005 [dołączono do niej wspomnienia napisane przez Meriana C. Coopera (zastępcę dowódcy 7. EM), pt. "Faunt-le-Roy i jego eskadra w Polsce. Dzieje Eskadry Kościuszki"].

    Równie fascynująca i bliżej nieznana w Polsce jest postać - wspomnianej przez Pana - Marguerite E. Harisson, reporterki i podróżniczki związanej z amerykańskim wywiadem wojskowym (MID; tajne misje w ogarniętych rewolucją Niemczech, w Rosji opanowanej przez bolszewików, uwięzienie na Łubiance w Moskwie i podjęta przez nią "gra" z WCzK - lata 1919-1923).Polecam jej wspomnienia: "Marooned in Moscow. The Story of American Woman Imprisoned in Russia", 1921; a także fabularyzowany dokument poświęcony tej fascynującej kobiecie - "Szpieg w Moskwie" ("A Spy in Moscow"), reż. Jane Armstrong, Kanada 2000.



    P.S. Przepraszam za literówki.


    Pozdrawiam
  • Zobaczcie, co było dalej!
    Po zakończeniu wojny Cooper powrócił do USA, gdzie ponownie pracował jako dziennikarz, jednocześnie z zamiłowania podróżował po mało uczęszczanych miejscach świata. Stał się dokumentalistą i producentem filmowym w Hollywood. Nakręcił dokumentalne filmy z podróży do Turcji i Azji Wschodniej wspólnie z Marguerite Harrison np. Grass, następnie Chang – the drama of the wilderness (nakręcony w Syjamie) oraz fabularny Four Feathers o walkach z Zulusami (nakręcony w Afryce Środkowej). Zainspirowany życiem goryli, napisał scenariusz i stał się współreżyserem filmu King Kong wytwórni RKO z 1933, który odniósł ogromny sukces. Łączne wpływy z jego wyświetlania wyniosły 1,8 mln dolarów (przy cenie biletu 15 centów). Cooper sam zagrał w filmie, pilotując samolot atakujący wielką małpę.

    Jako producent przyczynił się do powstania wielu klasycznych filmów, w tym np. Małe kobietki. Stworzył duet Fred Astaire i Ginger Rogers. W spółce z Johnem Fordem wyprodukował kilka dzieł tego reżysera m.in. Nosiła żółtą wstążkę, Fort Apache, Spokojny człowiek, Poszukiwacze. Wyprodukował w sumie 62 filmy, dwa wyreżyserował, do ośmiu napisał scenariusze.

    W 1934 pismo "Fortune" uznaje go za jedną z najważniejszych osób w Hollywood.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Merian_Cooper
  • jest nawet książka o tej przygodzie:
    "Dług honorowy"
    Amerykańscy piloci Eskadry Myśliwskiej im. Kościuszki
    w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920
    ZAPOMNIANI BOHATEROWIE

    Premiera byłz: 27 października 2005 r.

    a Przełożyła Barbara Gadomska

    Wydawca: Andrzej Findeisen - AMF Plus Group
    ISBN 83-921401-4-1
  • Merian Cooper.
    Mało tego, gdzieś widziałem zdjęcia jak Merian Cooper wizytował 303 dywizjon w Anglii. Nieraz odnoszę takie wrażenia,że nasza historia to jeden wielki scenariusz filmowy.
    Osobiście chciałbym,żeby Amerykanie nakręcili film o Kazimierzu Puławskim. Toż to "ojciec" ichniej kawalerii, a i sam kawaler był niezwykłej ułanskiej fantazyji. Przecież obchodzą "Pulaski Day"
  • @kingtiger
    Merian C. Cooper spotkał się z pilotami 303. Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki (kontynuującego tradycje 7. EM) na lotnisku Northolt. Miało to miejsce 14 marca 1941 r. Zob.:
    http://www. polishairforce.pl/dyw303zdj.html
  • DO WSZYSTKICH!!!
    Kochani! Dziękuję za tak wyczerpujące i emocjonalne komentarze... Jestem mile zaskoczony Waszą wiedzą i zaangażowaniem. Może doczekamy czasów, kiedy polskie filmy historyczne podbiją świat; potencjał przygodowo-heroiczny mamy wszak potężny... Pozdrawiam serdecznie! LM
  • @sosenkowski
    To podstawa do przeczytania. "Składa się" z dwóch książek. "Dziejów Eskadry Kościuszkowskiej" M.C. Cooper'a i "Długu Honorowego" R.F. Karolevitz R.S. Fenn.

    Warto też wspomnieć postać płk. Camillo Perini'ego.
  • @Dąbrowski
    Dzięki za link!
  • @BGM-109
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Camillo_Perini
  • @kingtiger
    Nie ma sprawy.

    Pozdrawiam
  • @BGM-109
    Obcokrajowcy w lotnictwie WP w latach 1918-1921 - temat rzeka; nie tylko dwóch Włochów i wspomniani wyżej Amerykanie, ale i Francuzi, Anglicy, Belg, Czesi i Austriacy.
    Przepraszam, muszę na pewien czas odejć od komputera - film o Nelsonie w Viasat History.
  • @sosenkowski@BGM-109
    Panowie, w kwestii podstawowej literatury do przeczytania - nie ma o co kruszyć kopii. Proszę dokładnie przeczytać mój komentarz (pod koniec) z 28.03.2011 godz. 02:23:33.
    Literatura poświęcona 7.EM, to bardzo dużo pozycji. Ja podałem - tylko dwie - dla przykładu. Ze starszej literatury polecam: "Ku czci poległych lotników. Księga pamiątkowa", pr. zb. pod red. mjr. dypl. pil. Mariana Romeyki, Warszawa 1933 (zwłaszcza s. 157-168; niestety jakość fot. nie jest najlepsza).

    Na marginesie. Postawę Mariana Romeyki i Janusza Meissnera - oficerów lotnictwa WP - po 1945 r. (w PRL-u) oceniam negatwnie.


    P.S. Internet (w tym Wikipedia, a zwłaszcza biblioteki cyfrowe) umożliwiają szybkie dotarcie do źródeł i literatury. Z drugiej strony trzeba być ostrożnym - dotyczy to zwłaszcza Wikipedii i niektórych artykułów w internecie.
  • Errata
    Literówki - proszę mi wybaczyć.
  • Braterstwa Orłów (polskiego i amerykańskiego) ciąg dalszy - na niebie pojawiają się samoloty japońskie
    Jest rok 1941, as myśliwski Polskich Sił Powietrznych (PSP) w Wielkiej Brytanii......
    W tym miejscu przerwijmy opowieść, którą zagaił Pan Zayazd. Dajmy szansę innym na jej dokończenie.


    Pozdrawiam Wszystkich
  • @Dąbrowski
    Generał brygady pilot Witold Urbanowicz "Kobra"
  • @BGM-109
    Dobry strzał - Japończyk spada!


    P. S. Lubię Tomahawki :)


    Pozdrawiam
  • uff...
    Pańska "równowaga" rozluźniła zaciśniętą pięść i wstrzymała otwierający się scyzoryk w kieszeni... :) Dziękuję.
    I już bardziej serio:
    Piękna opowieść - faktycznie zasługująca na ekranizację. Aż serce ściska, że tych (jakże ważnych dla Polski) czasach powstało tak mało filmów. Z dnia na dzień oddalamy się od wzorów jakimi powinniśmy kierować się w życiu i uciekamy do świata kosmopolityzmu i playstation... To boli.

    Serdecznie pozdrawiam.
  • @Kapą
    Na kogóż przygotowywał Pan tak groźną białą broń (oczywiście jeśli to nie jest tajemnica - np. wojskowa)? ;)

    P.S. Jeszcze dwa lata temu funkcjonował w internecie darmowy symulator lotniczy "War over Poland" - walki powietrzne 1919-1920 i 1939. Niestety - prawdopodobnie z przyczyn finansowych - (chyba) nie działa.
    Warto zobaczyć filmiki - You Tube (wpisać "War over Poland").

    Pozdrawiam.
  • Nie ma w języku polskim słowa "radziecki" na oznaczenie państwa bolszewickiego...
    "radziecki" jest wynalazkiem sowieckim...


    Prawidłowo powinno się mówić i pisać "sowiecki"...
  • well ...
    najszybciej nakręci Mel Gibson :-)
  • Szanowny Panie Zayazd,
    jestem dumny z Pana twórczości i jak Pan sam demonstruje Polska zrobiła wszystko co było możliwe aby zachować niepodległość ... i tak było ... może trzeba było iść z Niemcami przeciwko sowietom ... taka opcja była możliwa ... ale wówczas dla Polaków najważniejszy był honor... no czasami honor trzeba zostawić na przyszłość i za wszelką cenę ratować ojczyznę ...
    ale jak zwykle wszyscy jesteśmy madrzy po fakcie

OSTATNIE POSTY

więcej
  • HISTORIA ŚWIATA

    OBUDŹ SIĘ, POLSKO

    Zapewne mój wpis przeleci przez Nowy Ekran z szybkością meteorytu; nie publikuję już na tym forum, więc trudno mi oczekiwać, że moderator będzie dla mnie łaskawy... Zamieszczam tę informację głównie z myślą o starych fanach - puśćcie ją dalej... czytaj więcej

  • HISTORIA ŚWIATA

    BALLADA O ROTMISTRZU PILECKIM

    Gdyby był Amerykaninem, Hollywood kręciłoby kolejne sequele z historii jego życia... Jego biografia to materiał na niejeden sensacyjny scenariusz filmowy... czytaj więcej

  • SPOŁECZEŃSTWO

    TATUAŻ A SPRAWA POLSKA...

    Za czasów mojej młodości tatuaże nosili tylko kryminaliści i marynarze. Pierwsi chcieli się jakoś odróżnić od „frajerów” i zyskać szacunek w oczach współwięźniów. Drudzy – światowcy – łatwiej chłonęli nowinki z egzotycznych krajów. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031